Hades Challenge.

  No jak ja to lubię. Nie, ubóstwiam. „Hades Challenge”, jest jedną z tych gier, która dała mi więcej niż zwykła lekcja angielskiego. To było jak uczęszczałam jeszcze do podstawówki. Moje cioteczne rodzeństwo, które dużo bardziej orientowało się w komputerach, pokazało mi to ciekawe zjawisko, które do tej pory wspominam z ogromnym sentymentem. Dziś będzie wpis około fanowski, więc nie liczcie na licealną rozprawkę.
    Hades (ten sam co u disney’owskiego „Herkulesa”), znów rzuca wyzwanie wojownikom. Tym razem jednak, nasz rudowłosy chłop na schwał nie będzie w stanie pomóc uciśnionym ludziom. I tu do akcji wkraczamy my- pojawiając się w samym centrum zdarzenia, gdzie satyr Filoktet mówi nam o co tak właściwie biega. Na jego wyspie dowiemy się, że jesteśmy jedyną nadzieją na powstrzymanie Hadesa. No i tak. Wpierw wybieramy, jaką jesteśmy postacią: albo herosem, albo heroiną w złotej spódniczce. Ja, jako że w tamtych czasach lubiłam oglądać pewien serial, parokrotnie tytułowałam się Xeną (yeah). Od tej pory nasza egzystencja naznaczona będzie ciężką, niebezpieczną harówą/ podróżą do mitologicznych zakątków świata. Jako, że nasz zębaty bóg podziemi lubi robić psikusy, nie dość, że będziemy musieli rozszyfrować jego podstępne zagadki, to w dodatku po naszych piętach deptać będą najwierniejsi słudzy braciszka Zeusa- czyli Ból i Panik (widziałam tylko polską wersję, więc wybaczcie, że nie znam ich oryginalnych imion).
  W trakcie każdej z prac (nie ma ich 12, ale podobieństwo jest ewidentne), poruszamy się za pomocą mówiącej łodzi [Jazon i Argonauci, czyżby?], która, używając wypukłej mapki, kieruje nas na właściwe miejsce. Pierwsze zadanie wprowadza nas na wyspę króla Minosa. Jednak cała misja tyczy się okiełznania niesfornego Minotaura. Musimy zatem pomóc Dedalowi zebrać elementy, potrzebne do budowy labiryntu. Przy tym konieczne będzie ustawienie każdej ścianki->by człowiek-byk nie był w stanie prowadzić rozboju na Krecie. Oczywiście wszystko należy wykonać najszybciej jak się da.
W innym epizodzie, znajdujemy się w środku wojny Trojańskiej i wyręczamy Odyseusza w  dostarczeniu liściku do Heleny. Przy okazji- śpiewająca Helena, to jedna z najlepszych rzeczy, jaką wymyślili twórcy. Prócz tego, dochodzą też inne zadania poboczne, ale to raczej oczywiste przy tego typu gatunku [gry]. By nie poprzestać na samym koniu, dodam, że zmagamy się również z Gorgoną Meduzą, ustawiamy lusterka w świątyni Ateny i (jak zapewne się domyślacie) bierzemy udział w finalnym starciu, okraszonym dużą dawką humoru.
   Po skończonym zadaniu, zdobywamy mini-trofea, oznaczające różne umiejętności (siłę-którą symbolizuje piorun, podstęp-jako figurkę konia i mądrość-czyli sowę). Ale, żeby za prosto nie było, po takiej wygranej, wyskakuje do nas Hades z quizami do rozwiązania: zła odpowiedź=przypalanie trofea. Moja ulubiona lokacja, to zdecydowanie Medusa Isle- tajemnicze opary i pojawiające się trzy Parki, to jest to, co tygrysy lubią  najbardziej. Podobał mi się również epizod z Charonem-okazuje się, że ustawianie zmarłych na łodzi, to nie lada orzech do zgryzienia.
Największym plusem „Hades Challenge” z pewnością jest klimat. Wszystko bowiem zobrazowano dokładnie tą samą kreską, co w pełnometrażówce. I to jest (w mojej opinii) niezwykle dobre, bo pozwala jeszcze mocniej wkręcić się w uniwersum. Jeśli chodzi o perspektywę grania, można ją przyrównać do filmowego prowadzenia kamery. A sposób wykonywania misji? Będzie to słynne point and click, które osobiście lubię, bo kojarzy mi się ze starymi przygodówkami. Oczywiście z biegiem lat przejście etapów nie pochłaniało tyle czasu, co kiedyś. Ale nie da się ukryć, że starcie z HC zwykle budzi we mnie podobne emocje. Nie wiem jak angielski dubbing w PC ma się do oryginalnej wersji, ale mnie w każdym razie nie mierził (Filoktetem był Danny DeVito, czy mi się tylko wydaje?). No i sense of humor-zdecydowanie w moim stylu. Już u kogoś pisałam, że Hadesa uważam za jednego z lepszych ‚bohaterów kradnących’  („A wy co, park sztywnych?”- to pytanie w odniesieniu do jego pracy zawsze mnie bawi). Tak więc trudno, żebym i tu za nim nie przepadała.

Powinnam coś dodać na zakończenie? No cóż, „Hades Challenge” polecam bez żadnych oporów, bo to graficzna rozrywka w najlepszym wydaniu.

4 uwagi do wpisu “Hades Challenge.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s