Ulubione Shen Gong Wu

Black_Beetle_Scroll

Część z was być może wie, że w dzieciństwie lubowałam się w oglądaniu bajek na Cartoon Network. Najchętniej śledziłam tak wiekopomne tytuły, jak: „Batman Przyszłości”, „X-Men: ewolucja”, czy „Xiaolin-pojedynek mistrzów„. „Xiaolin” opowiadał o losach podopiecznych mistrza Funga, przeżywających przygody z motywem komediowo-fantastycznym. Cała seria opierała się na poszukiwaniu artefaktów zwanych Shen Gong Wu, które nie tylko pomagały rozłożyć przeciwnika, ale też posiadały niecodzienne nazwy. Przeglądając internet, natknęłam się na karty  związane z tym (wywołującym falę nostalgii) tytułem i postanowiłam zrobić krótką listę swoich ulubionych Shen Gong Wu.

1. Oko Mistrza Dashi- pewnie z powodu chwytliwej i szeleszczącej wymowy. Za pomocą tego amuletu można wytoczyć armadę błyskawic, co pozwala oślepić, bądź spuścić (dosłowny) grom z jasnego nieba. Jest to jedne z pierwszych Shen Gong Wu pojawiających się w cyklu, stąd takie a nie inne miejsce w rankingu.

2. Trzecia Ręka- jeśli kiedyś marzyliście o przysłowiowej pomocnej dłoni, Trzecia Ręka jest dla was jak znalazł. Jak widać na załączonym obrazku Jack Spicer (jedna z moich ulubionych postaci) używał jej po to, by napić się kawy, nie stroniąc od odpowiedniego relaksu. Fakt, że takich artefaktów nie powinno się wykorzystywać w bezsensownym celu, ale kto powiedział, że noszenie zakupów się do tego wlicza? Poza tym, wyobraźmy sobie, jakby to wyręczało każdego w pisaniu. Pytanie tylko, czy Trzecia Ręka byłaby z tej kwestii tak zadowolona.

3. Złote Pazury Tygrysa- po pierwsze dlatego, że pozwalają skakać między wymiarami. Po drugie, bo przypominają tak pazury Wolverine’a, jak i te pojawiające się w (słynnym) „Wejściu Smoka”. Jest coś fascynującego w połączeniu złota ze śmiercionośną bronią- co wszak udowadnia popularność tego Shen Gong Wu.

4. Moneta Modliszki- jako ekspert od spraw rozciągania potwierdzam, że Moneta Modliszki pozwala na tak niesamowite wydłużenie ciała, że przejście pięciuset metrów byłoby nie lada pestką. Dodajmy do tego elementy komediowe i mamy pojedynek rodem z filmów z Jackie Chanem.

5. Opończa Cieni- nie raz i nie dwa wolałam być niewidzialna, a ów artefakt z pewnością by to umożliwił. Poza tym, umiejętność właściwego znikania byłaby genialnym, strategicznym punktem, pozwalającym na ataki z zaskoczenia.

6. Pięść Tebigonga- zawsze ciekawiło mnie, jak to jest posiadać dużo siły w rękach. Z tego powodu, nie tylko mogłabym robić ogromne dziury w ziemi- niczym Avalanche z „X-Men(ów)”, ale też czułabym się jak prawdziwy człek z wielkimi pokładami czakry.

7. Ogon Węża- choć przenikanie między (wszelkimi) fizycznymi punktami mogłoby okazać się bolesne, to mimo wszystko czuć w tym jakąś  frajdę. Poza tym, Ogon Węża lubi sobie polatać i to w naprawdę spektakularnym stylu.

8. Kula Tornami- jest niebieska, jest owalna i aktywuje się ją za pomocą siły wody. W ten oto sposób można załatwić sobie małą fontannę na upalny dzień.

4 uwagi do wpisu “Ulubione Shen Gong Wu

  1. Wydawało mi się, że kojarzę wszystkie bajki jakie leciały swego czasu na Cartoon Network, ale „Xiaolin” zupełnie nie pamiętam. Za to do znudzenia oglądałam wspomniane przez Ciebie „X-Men: ewolucja”, bo bardzo podobało mi się jak były rysowane postacie, szczególnie w porównaniu z „X-Menami” emitowanymi wtedy na FoxKids… Pozdrawiam 🙂

    1. Z tą różnicą w designie zgadzam się z Tobą w 100%. Mi jeszcze nie odpowiadało to, że w wersji na Fox Kids Jean i Cyklop byli strasznie faworyzowaną parą.
      „Xiaolin” nie leciało w ramówce ówczesnego „Toonami”, tylko bodaj po godzinie 19, więc może dlatego seria nie jest Ci tak znana. Za to większość odcinków można obejrzeć na youtubie (tu masz link: http://www.youtube.com/watch?v=utkYRJsstis ).

  2. Cartoon Network oglądałam na okrągło, ale tego tytułu w ogóle nie pamiętam… wieczorami leciał zawsze Scooby Doo (♥) ew animowany Batman (po którym miałam którką fazę na komiksy) a potem leciały czarno białe filmy 😀

    1. Ja jakoś nigdy nie byłam fanką Scooby Doo, tak jak i „Ligi Sprawiedliwych” (też chyba nadawanej w bloku Toonami).
      O tak, TCM- pamiętam, że zdarzało mi się oglądać niektóre ich filmy (m.in. „Deszczową piosenkę”).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s