Mroczne podsumowanie #1

Odnoszę wrażenie, że ilość cykli, które próbuję odtworzyć na swoim blogu kończy się na jednej, góra dwóch odsłonach. Owszem, są jeszcze top recenzje (notabene trudno, żeby nie cieszyły się popularnością, skoro zamieszczam dobre linki), ale drażni mnie ten brak regularności. Powyższy tytuł będzie rzecz jasna luźnym podsumowaniem popkulturalnych przeżyć, bo po cóż internet, jak nie po to właśnie, by móc dzielić się swoimi wrażeniami. A ponieważ nawet dla mnie Twitter okazał się zbyt ciasnym miejscem do takich wynurzeń, (pokrótce) będę się tu uzewnętrzniać.

Zatem po pierwsze, jak większość kinomanów pozytywnie odebrałam „Strażnikow Galaktyki”. Nie obyło się jednak bez wstępnych uprzedzeń, dotyczących głównego bohatera. Bo Peter Quill w trailerze wydawał się jedną z tych (pseudo) wyluzowanych postaci, wywołujących szczękościsk pokroju Melmana z „Madagaskaru”. Między innymi dlatego nie trawię niektórych komików (vel aktorów komediowych) takich jak Steve Martin, albo Eddie Murphy. Na ich widok żołądek ściska mi się w nieprzyjemny supełek i mam nerwowy odruch pod tytułem „przerzućcie ten kanał”. Ale wracając do filmu, nie zgadzam się z opiniami, iż był najmniej poważnym Marvela. Biorąc pod uwagę całe uniwersum (i stworzony fabularny środek ciężkości) GoTG nie odstają specjalnie pod względem komediowym. Porównując „Strażników” do takiego „Thora 2”, zauważam nieznaczne podobieństwo. Przykładowo w jednym z kulminacyjnych momentów, gdy Thor z Lokim pędzą do tzw. ukrytego miejsca, syn Laufey’a mówi coś w stylu „Tadam!” i całe napięcie zostaje humorystycznie wyważone. W skrócie: klasyfikacja produkcji pod jednym szyldem jest dla mnie bez sensu.

W trakcie dyskusji nad filmem wywiązały się interesujące wpisy, jak obrona głównego villaina przez Salantora, oraz mniej entuzjastyczne zdanie Puśka i Rusty. Dla tych, co być może jeszcze nie czytali, a zapoznali się z produkcją, polecam zerknąć na powyższe teksty.

 

Przeczytałam „Naruto 690” i jestem rozczarowana tym, co autor zrobił ze sceną walki. Pierwszy raz tak uderzyła mnie niekonsekwencja akcji- jakby ktoś wziął historię opisaną na 100 stron i po chamsku wyciął logiczny ciąg sytuacyjny. Owszem większość się czepia, że całą serię (a głównie temat przewodni) rozciągnięto do przesadnych elementów, ale są pewne granice. Za to przyjemnie ogląda mi się „One Piece”, pomimo obaw udźwignięcia takiej ilości odcinków. Widocznie cierpię na niedosyt awanturniczego klimatu i łączenia wątków przygodowych, nie rozgrywających się wyłącznie na przestrzeni ninja- spirytualnej. Design postaci, choć może nieco zadziwiać jest w OP naprawdę pomysłowy. Widać to zwłaszcza wtedy, gdy bohaterowie trafiają do innych miast, albo spotykają poszczególnych wrogów. Jak na razie zamierzam śledzić tę serię.

 

Cytując klasyka: „shit just got real.”

Z tych bardziej pozytywnych kwestii, byłam też mile zaskoczona sequelem „Kapitana Ameryki”. Zimowy Żołnierz ma dla mnie nie tylko atuty w postaci interesującego plot twistu, ale przede wszystkim stawia na postaci, istotne dla dalszych losów Rogersa. Już pomijając samego L. Jacksona najlepiej wypadły akcje Czarnej Wdowy, co tylko dowodzi jak często miewam love-hate relationship względem aktorów. W tym filmie tylko czekało się na ponowne wejście Natashy do gry, bo wtedy działo się znacznie więcej. Rozmowy Black Widow z panem-tarczą korespondują nie tylko z ich różnymi charakterami, ale poniekąd ukazują system wartości współczesnego szpiegostwa. Momentami ma się wrażenie, że tak właściwie nikt nikomu nie ufa, a jak już zaufa, to zrobią go w przysłowiową trąbę.

No i scena po napisach [SPOILER] mnie mocno uradowała, bo jestem fanką rodzeństwa Maximoff  (cóż z tego, że głównie bazuję na dwóch tytułach) [koniec SPOILERA].

 

What does the wolf say?

Na koniec muszę się wreszcie pochwalić, że nadrobiłam 2 sezony „Teen Wolfa” i co tu dużo mówić, jestem po prostu wciągnięta w fandom*. Podoba mi się, że twórcy nie bawią się w robienie kilo dramy, jak ma to miejsce w niektórych paranormalnych serialach. Kiedy trzeba jest poważnie, ale z drugiej strony mamy odpowiednią dawkę luzu rodem z filmów Disney’a (nie wiem skąd to porównanie). Poza tym w każdym z bohaterów odnajduję cząstkę siebie. Czasem jestem jak Allison- rozdarta między rodzinnymi obowiązkami a własnym podejściem do życia, jako Scott nie zawsze dostaję to co bym chciała, czasem czuję się na uboczu i walę sarkastyczne teksty jak Stiles, a ukryty kompleks perfekcjonistki kojarzy mi się z Lydią. No i podejmuję decyzje w sposób nerwowy, mając zbyt duży dystans do ludzi jak Derek.

*Jak zgadniecie czyja to wina, wygrywacie wirtualnego kucyka

13 uwag do wpisu “Mroczne podsumowanie #1

    1. Oczywiście masz rację co do aktora, ale bardziej chodziło mi o blogerową agitację. Najbardziej przemogłam się, jak przeczytałam tekst Owcy o fandomach. Potem zaczęłam pochłaniać odcinki, a ostatnio nadrabiać recapy na Fangirl’s (oraz tekst o symbolice w Teen Wolfie;p).

  1. A ja nadal nie mogę się przełamać do obejrzenia „Strażników Galaktyki”… Może jak wyjdzie na DVD to się zdecyduję. Wszyscy się ekscytują „Teen Wolf”. Hmm, wypadałoby to sprawdzić 🙂

    1. Ja też byłam sceptyczna, ba w ogóle nie zamierzałam oglądać tego serialu. Trzeba trafić na odpowiedni moment- a jak jeszcze ma się poletko w sieci, gdzie można poczytać parę ciekawych rzeczy i fanartowych dzieł, to nie ma ucieczki :).

  2. W kinie na „Strażnikach galaktyki” bawiłam się świetnie, za to w końcu muszę nadrobić drugą część „Kapitana Ameryki” (mam jakieś braki w kontynuacjach bo „Amazing Spider-man 2” też nie widziałam…). A „Teen Wolfa” uwielbiam i co z tego, że brak w nim sensu i logiki, jak oglądanie kolejnych odcinków przynosi tyle radości 🙂

    1. Mi też został sequel „Spider-Mana”, ach i jeszcze najnowsi „X-meni”. Kapitana polecam, bo byłam jedną z tych osób, których jedynka po prostu mało porwała. Co do TW to nawet nie przeszkadzają mi fabularne wtopy, jedyne, co podrażniło mnie w serii (skończyłam sezon 3a) to [SPOILER] wątek z Derekiem i nauczycielką, który był tak bezpłciowy, że myślałam, że zmieniono scenarzystę [koniec SPOILERA].

  3. Najnowszych „X-menów” widziałam, są genialni, więc polecam 😉
    Derek nie ma szczęścia do dobrych wątków romantycznych, scenarzyści raczej nie są dla niego łaskawi 😉

  4. Good website! I truly love how it is easy on my eyes and the data are well written. I’m wondering how I could be notified whenever a new post has been made. I have subscribed to your RSS feed which must do the trick! Have a great day! fkddkbfekked

  5. Cierpię na tę samą przypadłość, wymyślam sobie cykl, stawiam to dumne „#1″… po czym cztery lata ciszy na eterze 😛
    Yay, przydałam się! [obawiam się, że za jakieś dwadzieścia odcinków /naprawdę/ zaczniesz mnie obwiniać, ale póki co, ciii ^^]. Zgadzam się w całej rozciągłości, dwa pierwsze sezony są fantastyczne 🙂 Do kolejnych dwóch mam mocno ambiwalentne odczucia.
    I damn, przegapiłam szansę na wygranie wirtualnego kucyka D:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s