Potrzeba odrobiny pokory.

Współczesna medycyna, pomimo wielu nowatorskich ulepszeń wciąż zmaga się z grupą nieznanych przeciwności. Wystarczy wspomnieć (przewijający się jako temat nr 2 telewizyjnych dzienników) wirus eboli, czy próby pokonania raka, będącego wciąż nieuchwytnym do zwalczenia. Nie inaczej działo się kilkadziesiąt lat temu, gdy Zbigniew Religa i jego współpracownicy podjęli się utopijnego dla niektórych zadania. Czy było łatwo? Oczywiście nie. Ale wydźwięk „Bogów” Łukasza Palkowskiego jest na tyle pozytywny, że musiałam o nim tu wspomnieć.

Film rozpoczyna się, gdy zostajemy uraczeni fragmentem debaty telewizyjnej, dotyczącej nieudanego przeszczepu serca. W niej właśnie profesor Moll jest oskarżany przez środowisko (nie tylko akademickie) o niewłaściwe ingerowanie w zdrowie i życie pacjenta, które i tak powinno skończyć się klęską. Ten moment jest- w mojej skromnej opinii na tyle istotny, że reprezentuje skostniałą postawę ówczesnych ludzi medycyny. Nieważne chęci, pionierskie zastosowania (które, jak często podkreśla się w filmie są używane z powodzeniem na zachodzie), ważne  by móc tupnąć nogą i z radością powiedzieć „A nie mówiłem/am?”. Zresztą, dalsze prowadzenie fabuły, co najmniej w jednej trzeciej koncentruje się na różnicy zdań pod tytułem młodzi-starzy.

Widz już  w początkowych minutach dzieła zapoznaje się z podejściem samego Zbigniewa Religi. Ważniejsze od sztywnych procedur jest dla niego ratowanie pacjenta i posunie się (nawet) do wybicia szybki za gablotą, byle tylko wszczepić choremu zastawkę. Rzecz jasna nie obejdzie się bez stosownej reprymendy dyrektora szpitala, który- mimo przymknięcia oka, nie będzie tym, który pozwoli na dokonanie tutaj cudu. Cudem, jest  bowiem forsowany od jakiegoś czasu przez docenta Religę, pomysł wdrożenia  programu przeszczepów serca na terenie Polski. Jednak jak to zwykle bywa z marzeniami, albo zostaną one okrutnie zniszczone, albo trzeba będzie poświęcić im wszystko, by je zrealizować.

„Bogowie” w głównej mierze koncentrują się na  kwestii powstania kliniki w Zabrzu. Żeby znaleźć gdzieś fundusze, ludzi i starać się za wszelką cenę utrzymać swój szpital, Religa i spółka nie tylko sami przyczynią się do przyśpieszenia robót budowlanych (co dobrze obrazuje ówczesny system i podejście tychże robotników), ale będą też świadkami mniejszych i większych kryzysów. Jednym z mocniejszych punktów tej produkcji jest przeplatanie elementów dramatycznych z humorystycznymi, jak chociażby przyjazd pielęgniarek i konstruowanie kadry. Są zatem nieśmiałe spojrzenia, ostrożny wgląd w miejsce pracy- zupełnie jak widz, który do końca nie wie czego się spodziewać.

Sama kreacja Religi jest daleka od patosu. To nie jest celowo podświetlany Abraham Lincoln, kryształowy mąż stanu. Tylko styrany człowiek, popełniający błędy jak każdy z nas. Niekiedy rozwali słuchawkę, albo powie enty raz słowo na k, bo życie nie zawsze skłania do kwiecistych przemówień.  Czasem jest na rauszu, czasem zwolni kogoś dwa razy, by powtórnie przyjąć, a czasem jedyną osobą, która zasługuje na laury jest jego żona Anna (Magdalena Czerwińska). Tyle razy bowiem stanowiła oparcie dla swojego męża, iż przywodzi to na myśl ukazanie obustronnego katharsis. On oddaje się misji, ona jest tak zwaną ostoją: wie kiedy przyjechać i kolokwialnie ogarnąć swojego męża, przy czym ogląda się to wyjątkowo emocjonalnie. Zamiast słów pozostają gesty, co chyba stanowi odpowiedni opis ich relacji.

Pięciokrotny laureat Złotych Lwów, to przede wszystkim interesująca taśma, przywodząca na myśl pierwszą część „Zmierzchu”. Tam również mieliśmy do czynienia z przyciemnionym krajobrazem, w którym najczęściej dominował kolor niebieski. W dziele figurują również świetne zdjęcia, jak choćby ujecie Religi kroczącego przez korytarz, czy statyczny kadr stylizowany na pierwszy udany przeszczep serca (siedzący Religa z lewej i pacjent na stole operacyjnym). Cieszy mnie również przeplatanie fragmentów odpowiednią muzyką, bo- jak ktoś słusznie zauważył, część polskich produkcji (ostatnimi czasy) cierpiało na brak jakichkolwiek utworów. O ile mogę zrozumieć konwencję typu „cisza dla ciszy” o tyle tutaj na szczęście postawiono na coś z goła odmiennego. W „Bogach” nie zabraknie również elementów realistycznych, odnoszących się do operacji. Są zatem momenty, które mogą wydawać się komuś odpychające (jak na przykład ten we wspomnianym przeze mnie prosektorium), ale to w końcu film o przeszczepach, więc trudno pozostawić go bez grama autentyczności.

Tomasza Kota jako aktora zawsze w miarę lubiłam, zarówno od czasów roli lidera „Dżemu”, czy kreacji pana Skalskiego w „Niani Frani”. Nie zdziwił mnie zatem fakt, że świetnie wcielił się w postać Zbigniewa Religi, racząc nas nie tylko odpowiednio przygarbioną sylwetką i mimiką twarzy, czy charakterystycznym zamiłowaniem do nikotyny. Uwagę zwraca również Piotr Głowacki, jako Marian Ziemba, którego naukowe podejście do spraw momentami służy jako element stricte komediowy. W tle przewija się również m.in. świeżo upieczony doktor, nie mogący znaleźć pracy z powodów politycznych (Rafał Zawierucha), czy rodziny pacjentów,  jak chociażby mama Ewki (Kinga Preis).

Ulubione zdjęcie blogerów filmowych.

Bardzo podoba mi się sposób w jaki postanowiono zakończyć produkcję. Jest trochę nieoczekiwanie, trochę bez fajerwerków, bo to jest film o determinacji i ufności w to, że może się udać. Z odrobiną pokory też jest to możliwe, nawet jeśli myślimy, że kardiochirurdzy figurują jako bezosobowi „Bogowie”.

2 uwagi do wpisu “Potrzeba odrobiny pokory.

  1. Ze wszystkich stron słyszę same pochwały wobec tego filmu. Chętnie go obejrzę, ale jakoś nie mogę się przemóc i pójść do kina na polską produkcję 🙂 Będzie musiał jeszcze poczekać na swoją kolej 🙂 Tomasza Kota jako aktora też lubię.

    1. Ja się skusiłam właśnie dzięki dobremu „szumowi”. Generalnie też jakoś nie chciało mi się na to iść (w planach miałam film Finchera), ale padło na „Bogów” i szczerze mówiąc nie żałuję. Film jest po prostu bardzo dobry i uważam, że warto się przemóc, bo poza w miarę jeszcze chwalonym „Jeziorakiem”, w repertuarze królują raczej produkcje zagraniczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s