Overachiever, czyli polecamy filmy.

Albo raczej kontynuujemy łańcuszek, który pozwala wyodrębnić tytuły niekoniecznie wliczające się do klasyków gatunku/listy filmów, które należy obejrzeć przed śmiercią (swoją drogą część tychże produkcji spłynęłaby po mnie jak po kaczce). Kategorie dobrałam wedle swych pokrętnych upodobań.

Muzycznie– tam gdzie królują dzieła typu „Control”, czy biografia Jima Morrisona (to jednak niesamowite, jak teraz słuch zaginął o Kilmerze) „Sid and Nancy” wyróżniają się na ich tle z kilku względów. W czasie, w którym nadrabiałam tę produkcję przeżywałam swoją fascynację punkiem, jego subkulturą, no i przede wszystkim twórczością Gary’ego Oldmana. Ten film chłonie się głównie uszami nie tylko z powodu użycia melodii charakterystycznej dla nurtu lat 70.- vel trzy akordy, darcie mordy, ale również dzięki klimatycznej, nieco snującej się ścieżce dźwiękowej. W pamięć zapada tutaj przede wszystkim utwór Joego Strummera [polecam Wam jego występ w niejakim „Mystery Train”], genialna, powtarzam genialna kreacja wspomnianego już Oldmana, no i klimat: dobry, brudny, pozbawiony ceregieli, czy też ugładzonych treści. Sid i Nancy są burzliwi i irytujący jak trzeba, szkoda, tylko, że nie Courtney Love przypadła rola głównej postaci kobiecej.

Cudnie teatralnie– czytaj „Tramwaj zwany pożądaniem”. Tego typu dzieła rozpatrzeć można na wielu płaszczyznach. Jeśli obejrzycie tę produkcję na różnych etapach swojego życia, możliwe, że zmienicie zdanie co do Blanche i Stanley’a: dwóch biegunów, żyjących na odmiennym poziomie mentalnym. Film  polecam nie tylko dlatego, że jest swoistym klasykiem, ale głównie z powodu ograniczonego miejsca akcji. Warto czasem zobaczyć, jak odbierze się podobny zabieg. Jeśli ta rzecz was nie przekonuje mogę dodać, że w „Tramwaju” mamy do czynienia z pojedynkiem dwóch stylów aktorskich: przesadnie teatralnego (Vivien Leigh) i stricte naturalnego (Marlon Brando).

Niesztampowo o miłości– zanim książka o niejakim Szarym zaczęła świecić tryumfy na półkach, powstał film będący opowieścią o podobnej tematyce. „Sekretarka”, bo o niej mowa początkowo odrzucała mnie plakatem, który sugerował coś zupełnie innego. To co Maggie Gyllenhall z Jamesem Spiderem prezentują na ekranie jest godne najwyższych pochwał. „Sekretarka” jest bowiem produkcją, która swoją siłę czerpie ze scenariusza, dobrze splecionych dialogów, no i przede wszystkim chemii dwóch głównych postaci. Sam film odczytać można nie tylko jako opowieść o tym, że każdy ma szansę na miłość i znalezienie bratniej duszy. To jest przede wszystkim o tym, żebyśmy nie bali się być sobą.

Dla nastolatków– kiedy ujrzałam kawałek dzieła, będącego nieudolną kopią „Więcej czadu”, wiedziałam, że powinnam polecić produkcję z Christianem Slaterem. Jest w niej coś autentycznego, nie wiem czy to kwestia gry aktorskiej, czy tego jak poprowadzono tę historię. Mogłam utożsamić się z protagonistą i nie było tutaj podkoloryzowanych sytuacji. Ile razy wałkowano kwestię segregacji ludzi w klasie nie wymienię- już wolę obejrzeć „Filipa z przyszłości” i wspomniany „Czad” (ok, polskie tłumaczenie wydaje się dziwne).

Rysunkowe- pomyślałam o produkcji, która nie jest znana, odnosi się do średniowiecznych opowieści i zawiera przyjemną ścieżkę dźwiękową. Z początku „El Cid” raził mnie swą specyficzną kreską, ale się przyzwyczaiłam. Przyznam też, że za pierwszym razem intryga wydawała mi się dość skomplikowana, bo nie pamiętałam imion wszystkich postaci. Ale odnosząc na bok tę dygresję spokojnie możecie zerknąć na animację, skupiającą się na losach kastylijskiego rycerza.

Film, który jest obrazem- ostatnimi czasy okazało się, że lubię malarstwo epoki romantyzmu. W ten sposób do głowy przyszło mi polecenie remake’ u Herzoga, który podoba mi się z kilku powodów. Po pierwsze jest niezwykle oniryczny, i choć brzmi to jak wyssany frazes, w kontekście owego tytułu sprawdza się wyśmienicie. Po drugie, jak możecie się domyślać jest żywym obrazem, posiada cudowne kadry i ma się wrażenie obcowania z (sensualną) sztuką. Oczywiście próbowałam co nieco naskrobać o tejże produkcji, ale bardzo dawno temu i raczej po łebkach.

Wielki miszmasz- połączenie kina drogi z współczesną plastyką. Oto „This must be the place”, nie takie znowu stare dziecko Paolo Sorrentino. Film poza fantastyczną kreacją Seana Penna, zawiera dobre ujęcia i historię, spinającą dramat, humor i groteskę. Mamy więc podstarzałego muzyka, który intonuje frazy w sposób wolny i podróż do wnętrza siebie z nieśpieszną, acz kompletnie nie wadzącą mi (w tym wypadku) narracją.

Studium psychologiczne-  to trochę zabawne, że w tym zestawieniu pojawia się dzieło Cronenberga. „Pająk” to tytuł, który wybija się na tle tematyki ze względu na (intrygujący) zabieg, jakim jest przemykanie między wspomnieniami. To tak jakby ktoś znalazł się w Myślodsiewni z „Harry’ego Pottera” i był świadkiem wszystkich wydarzeń pod postacią zjawy. Zresztą co nieco wspominałam tutaj.

Z Szekspira– pomyślałam najpierw o „Hamlecie” w wykonaniu Mela Gibsona, ale do głowy przyszła mi inna produkcja zza Wysp. Mianowicie „Poskromienie złośnicy” z 2005 roku, czyli telewizyjna wersja retellingu sztuki. Jest ona o tyle zacna, bo Shirley Henderson i Rufus Sewell mówiąc kolokwialnie robią ten film, a scena w której Petruchio chodzi w damskich kozakach jest jedną z mych ulubionych.

Sci-fi bądź kino akcji- pierwszą część trylogii „Blade” warto nadrobić chociażby z jednej przyczyny. Nie ukrywam, że chodzi tu o kultowy fragment z napisów początkowych, prezentujący scenę w klubie. Utwór New Order, zmiksowany w dziesięciominutowe techno to jedna z tych rzeczy, które pamięta się na długo. Poza tym uważam, że Stephen Dorff świetnie spisał się w roli przeciwnika naszego Łowcy Wampirów.

Jedna uwaga do wpisu “Overachiever, czyli polecamy filmy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s